Mamy dach, mamy okna (prrrrawie)
W marcu trochę się działo. Byliśmy umówieni na kładzenie dachówki jakoś pod koniec maja. W poniedziałek zadzwonił do mnie Pan Od Dachówki i zapytał czy chcielibyśmy szybciej... Jasne, że tak, kiedy? - zapytałam. Odpowiedź: -Może być jutro? :D I tym sposobem mamy dach dwa miesiące wcześniej. Nie obyło się oczywiście bez poprawek wymuszanych na wykonawcy, ale w końcu jest dobrze.
Creaton Domino, Łupek Angoba... troszkę faluje ale z daleka nie widać :)
Z oknami sprawa się skomplikowała. Są już okna na parterze, natomiast okna na piętrze będą zamontowane pewnie w tym tygodniu. Dlaczego? Otóż poszerzenia oddzielające okna w pokojach przyszły w innym kolorze. A że kolor nietypowy to na nowe trzeba było czekać 3 tygodnie. No nic. W sumie nie rozbiło to nam harmonogramu, więc się nie czepiamy :)
Natomiast sam kolor? BOMBA :D Jest śliczny. Dokładnie taki jak chciałam. Bałam się niedawno że może będzie za jasny i blady, ale nie jest. Prezentuje się idealnie :D A co do tej ciepłej ramki która sprawiła mi taki kłopot, to gdybym miała zamawiać jeszcze raz to w końcu wzięłabym ten standardowy karmel (chociaż i tak prawie jej nie widać, a co dopiero za zasłoną) ;) To tak dla tych co się zastanawiają nad zamówieniem Sosny górskiej.
Zdjęcie z zewnątrz:
I zdjęcie wewnątrz:
Komentarze